Windowisko 1999

Festiwal Małych Form Teatralnych WINDOWISKO 1999 to trzydniowe prezentacje małych form teatralnych, połączone z warsztatami. Udział w festiwalu mogą wziąć amatorskie i zawodowe. Za wyznacznik małej formy teatralnej organizatorzy przyjęli następujące kryterium: czas trwania spektaklu do 50 min, maksymalnie pięć osób występujących w spektaklu. W festiwalu mogą wziąć udział monodramy, formy dramatyczne, teatry ruchu, pantomimy i tańca. Do udziału zostaną zakwalifikowane najciekawsze propozycje, nadesłane na kasetach video, które obejrzy komisja powołana przez organizatora.

 

Festiwal ma charakter konkursowy. Spektakle oceniać będzie jury składające się z wybitnych specjalistów współczesnego teatru: Dorota Kolak – aktorka Teatru Wybrzeże w Gdańsku; Maciej Nowak – dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury i Centrum Edukacji Teatralnej w Gdańsku, redaktor naczelny miesięcznika „Ruch teatralny”; Wojciech Mocniej – tancerz, choreograf, dyrektor Gdańskiego Teatru Tańca.

Jury przyzna Grand Prix festiwalu w wysokości 3.500 zł oraz nagrody i wyróżnienia (finansowe i rzeczowe)

Festiwalowi towarzyszyć będą dyskusje, warsztaty teatralne dla uczestników (aktorskie – Dorota Kolak, Dariusz Siastacz, taneczne – Wojciech Mocniej, technika oświetleniowa – Andrzej Drewniak) oraz imprezy towarzyszące (monodramy Agnieszki Warcholskiej – laureatki Grand Prix festiwalu Teatrów Jednego Aktora we Wrocławiu, Dariusza Siastacza).

Głównymi celami projektu są: stworzenie silnego i prestiżowego ośrodka teatralnego w Gdańsku, integracja środowiska teatralnego, promocja młodych twórców teatralnych, ciekawa propozycja kulturalna dla mieszkańców Trójmiasta.

werdykt jury I Festiwalu Małych Form Teatralnych WINDOWISKO 1999

Jury festiwalu:
Dorota Kolak, aktorka Teatru Wybrzeże
Maciej Nowak, dyrektor NCK, redaktor naczelny „Ruchu teatralnego”
Wojciech Mochniej, choreograf, dyrektor Gdańskiego Teatru Tańca

jednogłośnie postanowiło nagrodzić najważniejszą nagrodą festiwalu – GRAND PRIX w wysokości 3.500 zł – spektakl Teatru Kriket z Chorzowa pt. „Oskar i Ruth”.

Nagroda w wysokości 1.200 zł za oryginalną propozycję literacką dla Teatru Fieter z Ozimka za spektakl „Gomber i Gombra trup”.

Nagroda rzeczowa (reflektor teatralny) za osobisty ton wypowiedzi teatralnej dla teatru Kino Variatino z Gdańska za spektakl „Traugutta 73/1”

Pozostałe nagrody:
Teatr Karuzela z Opola za spektakl „Plastikowe dusze” za podjęcie próby opisu współczesnej rzeczywistości.
Izabela Walczybok (Teatr Kriket) dla najlepszej aktorki festiwalu
Wojciech Czarny (Teatr Osobowy) dla najlepszego aktora festiwalu
Ewa Wruk (Teatr Kreatury) wyróżnienie aktorskie

Program

10 września 1999

16.30 uroczysta inauguracja festiwalu
17.00 „Tunel”, Grupa Teatralna Dziewięciosił, Łódź
18.00 „Traugutta 73/1”, Kino Variatino, Gdańsk

11 września 1999

14.00 „Chodnik”, monodram Dariusza Siastacza – impreza towarzysząca
16.00 „Biesiada”, Teatr Osobowy, Wrocław
17.00 „Pamiętnik z bankietu”, Teatr Kreatury, Gorzów Wlkp.
18.00 „Alter ego”, Teatr Pantomimy AP, Wrocław
19.00 „Oskar i Ruth”, Teatr Kriket, Chorzów
20.30 Omówienie spektakli

12 września 1999

14.00 „Krawędź”, Teatr Niepoważny, Gdańsk
15.00 „Plastikowe dusze”, Teatr Karuzela, Opole
16.00 „Gomber i Gombra trup”, Teatr Fieter, Ozimek
17.00 „Modlitwa”, Teatr Obok, Sanok (debiut)
18.00 Omówienie spektakli
19.00 “Vita nuova”, monodram Agnieszki Warchulskiej – impreza towarzysząca
20.30 Ogłoszenie werdyktu jury, wręczenie nagród, uroczyste zakończenie festiwalu

Warsztaty teatralne w dniach 11-12 września w godzinach 10.00-14.00 poprowadzą:

Dorota Kolak i Dariusz Siastacz (aktorskie),
Wojciech Mochniej (taneczne),
Andrzej Drewniak (sztuka oświetleniowa).

 

Windą wyżej

Młodym ludziom życie dorosłych wydaje się pełne gorszącej obłudy i płaskich dążeń – wynika ze spektakli pokazanych na pierwszej edycji Windowiska.

Gdyby dla tego tylko wniosku trzeba było w gdańskim Teatrze Miniatura spędzić trzy dni – od piątku do niedzieli – na I Festiwalu Małych Form Teatralnych Windowisko 1999, nie byłby to udany weekend. Festiwal jednak dostarczył wielu innych obserwacji. Sprawił też przyjemność kilkoma udanymi spektaklami.

Sceny małżeńskie

Wystarczyło poobserwować jak Maciej Nowak, jeden z festiwalowych jurorów pokładał się ze śmiechu na przedstawieniu „Oskar i Ruth” Teatru Kriket z Chorzowa, aby w tym spektaklu widzieć faworyta festiwalu. Małżeńska para urozmaica sobie w nim prozę wspólnego zycia odgrywaniem teatralnych scenek, w których małżonkowie stają się dla siebie postaciami z własnych marzeń, projekcji i pragnień. Ich inwencja wydaje się nie mieć końca – tak jak niewyczerpane są pragnienia, które żywimy wobec drugiego człowieka. Nie wiadomo, co należy bardziej chwalić: poczucie humoru i pomysłowość tajemniczego anonimowego autora czy werwę pary aktorów, Roberta Stefaniaka i – zwłaszcza – Izabeli Walczybok. Potrafili oni z minuty na minutę, zgodnie ze zwariowanym tempem sztuki, zmieniać swoje wcielenia. Nawet kiedy powtarzali aktorskie chwyty, nadrabiali żarliwością, z którą na scenie można się spotkać tylko w takim półzawodowym teatrze.

Śmiech to zdrowie

Poczucie humoru szczęśliwie wyróżniało aż kilka festiwalowych produkcji. Można było np. czuć się usatysfakcjonowanym dzięki reżyserskiemu i aktorskiemu poziomowi „Biesiady u hrabiny Kotłubaj” wg Gombrowicza Teatru Osobowego z Wrocławia, ale o wiele bardziej od tego ponuractwa mogła przypaść do smaku żartobliwa trawestacja tekstów Gombrowicza dokonana przez Teatr Fieter z Ozimka. Humor też dopisywał Teatrowi Kreatury czy Teatrowi Niepoważnemu. W tych ostatnich przedstawieniach ostrość widzenia świata przez młodych ludzi nie kierowała ich w egzystencjalne koleiny, jakie pozostawił za sobą depresyjny teatr alternatywny lat osiemdziesiątych. I bardzo dobrze.

Idzie młodość

Windowisko w ogóle zasłużyło na miano małego święta młodości. Na widowni i na scenie mieszały się osoby w tym samym późnolicealnym i wczesnostudenckim wieku (głównie typ ubranych na czarno, krótko obciętych dziewczyn-intelektualistek). Młodzi wykonawcy po swoich spektaklach stawali się widzami, oglądającymi z przejęciem występy konkurencji, a festiwalowe dni kończyły się dyskusjami o przedstawieniach. Wszystko to razem tworzyło atmosferę bardziej warsztatów niż festiwalu.
Wcześniejszy tegoroczny Bałtycki Uniwersytet Tańca pokazał mizerię lokalnych „teatrów osobnych”. Graniczące z grafomanią popisy Teatru Dada von Bzdulow czy Teatru Cynada pozostawiły po sobie jedynie uczucie zażenowania. Na Windowisku nie było już tak źle: gdańskie zespoły Teatr Niepoważny czy Kino Variatino zaproponowały rzeczy udane, choć może nie wybijające się z festiwalowego tła. Trójmiasto, które od lat próbuje zasłużyć na opinię silnego środowiska teatralno-alternatywnego, nie może się dziś pochwalić w tej dziedzinie wielkimi osiągnięciami. Jedno Windowisko wiosny nie czyni, ale atmosfera towarzysząca tej imprezie pozwala wierzyć, że ma ona szansę ożywienia środowiska młodych ludzi, bawiących się w teatr.

Jarosław Zalesiński, „Dziennik Bałtycki” nr 216, 15 września 1999

 

Wszystko o Ruth

Największym wydarzeniem pierwszego Festiwalu małych Form Teatralnych Windowisko 1999 okazał się spektakl „Oskar i Ruth” dwuosobowego teatru Kriket z Chorzowa, który zdobył Grand Prix

Małe formy teatralne to spektakle trwające nie dłużej niż godzinę, w których udział bierze zaledwie kilku aktorów. I to właściwie wszystkie ograniczenia tej formuły teatru. W części konkursowej imprezy wystąpiło dziesięć zespołów. Organizatorom udało się zaprosić grupy reprezentujące bardzo różne formy działalności scenicznej, m. in. Duet mimów (Teatr Pantomimy AP) i zespół opierający swój występ na tańcu współczesnym (Kino Variatino). Obok zespołów amatorskich, prezentowali się także aktorzy zawodowi.

Bezkonkurencyjny Kriket

Grand Prix festiwalu otrzymał spektakl „Oskar i Ruth”. Jury w składzie: Dorota Kolak (aktorka Teatru Wybrzeże), Wojciech Mochniej (dyrektor Gdańskiego Teatru Tańca) i Maciej Nowak (dyrektor NCK i CET) podjęło decyzję jednogłośnie. Wątpliwości nie mieli też widzowie.

Nagrodzony spektakl to scenki z życia starego, norweskiego małżeństwa. Jednego z tych, w którym małżonkowie znają się już jak zły szeląg, kochają i nienawidzą nawzajem. Próbują ubarwić sobie życie erotycznymi fantazjami i wspomnieniami z przeszłości (kapitalny Oskar – Robert Stafaniak – jako dowódca łodzi podwodnej z czasów II wojny światowej).

Prawdziwą gwiazdą tego festiwalu jest grająca Ruth Izabela Walczybok (nagroda dla najlepszej aktorki festiwalu). Ta, w kuluarach cicha, skromna dziewczyna na scenie zamienia się w kipiący energią gejzer. Trudno uwierzyć, że to ta sama osoba. Podczas wieczornego, kończącego kolejny dzień festiwalu omawiania prezentowanych przedstawień, Maciej Nowak stwierdził po prostu: – Dzisiaj pokochałem panią Izę. Nie on jeden.

Izabela Walczybok i Robert Stefania skończyli Studium Aktorskie w Katowicach. Początkowo prowadzili warsztaty teatralne w szkołach, organizowali ćwiczenia grup terapii zajęciowej. Marzyli jednak o teatrze, w końcu w Chorzowie założyli własny. Grają 3-4 razy w miesiącu i z tego się utrzymują. Nad nowymi spektaklami pracują na Mazurach, w domku przyjaciół.

Sztukę „Oskar i Ruth” napisał tajemniczy Ingmar Villquist. Ukrywający się pod pseudonimem autor pisze specjalnie na potrzeby Kriketu.

– Ingmar współtworzy z nami ten teatr – mówiła Izabela Walczybok – Na razie nie chce ujawniać swojego prawdziwego nazwiska i my to szanujemy. To postać kontrowersyjna, chce na razie odczekać.

Technologia poza kontrolą

Na pierwszym festiwalu Małych Form Teatralnych pojawiło się kilka innych, bardzo ciekawych spektakli. Duże wrażenie na widzach zrobiło przedstawienia „Biesiada u Hrabiny Kotłubaj”. Impresja teatralna na temat opowiadania Witolda Gombrowicza pod tym samym tytułem., opowiada o kastowości społeczeństwa, w którym poszczególne hermetyczne grupy w imię wyświechtanych, już dawno przez nie same nie przestrzeganych ideałów każe tłamsić i niszczyć wszystko, co jest inne i wymyka się schematom. Mroczna historyjka została świetnie zagrana przez zawodowych aktorów Teatru Osobowego z Wrocławia (nagroda dla Wojciecha Czarnego).

Bardzo ciekawy, moim zdaniem, spektakl zaprezentował tez teatr Karuzela z Opola. „Plastikowe dusze” to opowieść o tym, w jaki sposób nowoczesna technologia, stworzona na potrzeby człowieka, wymyka się spod kontroli i przejmuje władzę nad jego umysłem. Jak antagonizuje, pogłębiając różnice między ludźmi, oddala ich od siebie. Właśnie dla przesłania, ostrzegającego przed bezdusznością epoki komputerów i MTV, warto było zobaczyć to przedstawienie.

Spore kontrowersje wzbudziło przedstawienie „Tunel” oparte na tekstach m.in. Becketta, Czechowa, Konwickiego, Moczulskiego, opowiadające o sprawach bardzo aktualnych – ludzkich rozterkach końca wieku. Młodym aktorom teatru Dziewięciosił zarzucano m.in., że ich teatr jest zbyt literacki, mówi o wielkich ideach, a niewiele o nich samych.

Być może jest w tym sporo prawdy. Ale mnie urzekła w tym widowisku jedna scena, gdy aktorzy pokazują widzom zdjęcia „ze swojego dzieciństwa”. Aktorzy zapewniali, że ta scena jest zawsze improwizowana, oni sami nie wiedzą, jakie zdjęcia wpadną im w ręce i nie wymyślają sobie historii, które opowiadają potem widzom.

Maciej Drzewicki, „Gazeta Morska”, 14 września 1999